Truskawkowy sernik na zimno

Dziś piątek- weekendu początek, więc czas na ciacho. Naszło mnie na truskawki, więc pomyślałam, że zrobię z mrożonych, a co mi tam. Co prawda miałam kilka świeżych do ozdoby, ale nie kupiłam ich specjalnie do ciasta, po prostu się trafiły i bez nich ciasto też wyjdzie.  Skoro Hanka już powiedziała, że dobry, to musi być dobry, bo to bardzo dziwne dziecko jest-ciast nie jada żadnych.Serniczek wyszedł delikatny i bardzo, bardzo truskawkowy. No i ciacho ma jeszcze jedną zaletę, dla tych którzy nie lubią piec-do piekarnika nie musimy się nawet zbliżać.


1/2 paczki biszkoptów
3 galaretki truskawkowe
1 kg dobrego sera z wiaderka (u mnie Mój Ulubiony)
750 g mrożonych truskawek
kilka sztuk świeżych truskawek do dekoracji
4 łyżki cukru pudru
1/2 szklanki cukru
5 łyżeczek żelatyny
ziarenka z 1/2 laski wanilii


Tortownicę o średnicy 26 cm wyłożyć folią spożywczą, na dnie tortownicy ułożyć biszkopty. Truskawki rozmrozić dodać 1/2 szklanki wody i cukier zagotować. Truskawki zmiksować blenderem.
Dwie galaretki rozpuścić z 300 ml wrzącej wody, ostudzić. Ser zmiksować z cukrem pudrem, wanilią i galaretkami.
W 1/2 szklanki wrzątku rozpuścić żelatynę i dodać ją do zmiksowanych truskawek, bardzo dokładnie wymieszać.
Na biszkopty wylać połowę sera, wstawić do lodówki aby stężał. Na ser wylać zmiksowane truskawki i ponownie wstawić do lodówki do stężenia. Następnie wylać resztę sera i poczekać aż do końca stężeje. 
Truskawki pokroić w plasterki wyłożyć na wierzch ciasta. Zalać ostatnią tężejącą galaretką. Odstawić do lodówki najlepiej na 2/3 h. Smacznego!

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza

Popularne